Licencja: mile widziane uznanie autorstwa: „Na podstawie artykułu Edena z forum Evot.”
Co to jest schizofrenia.
Tu nie rozchodzi się o to, że ktoś jest bardzo głupi ( „zwariował” ) , ani też nie chodzi głównie o to, że jest w-a-r-i-a-t-e-m ( „waleczny”, ze wszystkimi walczy). Tak samo nacisku nie kładzie się na to, że najczęściej ta osoba słyszy głosy. W czym więc jest rzecz?
SCHIZ = „Ś-W-I-R-Y” = ILE NAKŁAMAŁY GO DEMONY = PSYCHOZA („jestem w obcym świecie” np Królem z innego świata, demony wmawiają mi bzdury, tylko lek w niedużej dawce pomaga, lek przedawkowany niszczy.)
Może to być osoba otyła, żyje urojeniami o swym potępieniu przez innych, ale może nie słyszeć głosów (je dużo, gdy jej niemiło, że „jest cuchnącą ropuchą”, „brudnym wieprzem”).
Co to jest słyszenie głosów, lub okłamywanie przez nie.
Pacjent opowiadał, że kilka lat temu ten sąsiad zamontował kamerki w łazience, wszystko oglądał i komentował. Tak wyszydzają głosy demonów. Pacjent nakrzyczał nawet na tego sąsiada, aby przestał kamerkami podglądać i komentować na pół osiedla.
Pacjentka natomiast czuła się podglądana podczas kąpieli – pojechała do sklepu i pytała, czy mają wykrywacze takich kamerek, bo ona nie widzi, gdzie one są.
Młodemu mężczyźnie demony wmówiły, że śmierdzi, co czują wszyscy na osiedlu.
Każdy z nich słyszy, jak go ludzie komentują, zdarza się nawet, że w radiu i Tv. Pies może o nim szczekać, ptaki o nim śpiewać, a lodówka i kaloryfer na niego warczeć, że został namierzony przez FBI.
SMUTNE LOSY = WTEDY PRZED DEMONY KŁAMANY, TO UROJENIA NP NERWICA LUB OTYŁOŚĆ. (Tak, w nerwicy towarzyszą ci urojenia. Urojenia towarzyszą też wszelkim nałogom – otyłość, palenie papierosów, alkoholizm, seksoholizm, narkomania – a środkiem uzależniającym staramy się tych urojeń pozbywać.)
Przypadek Joanny S. – Niektórym leków dosypują, aby się rozchorowali, bo nie chcą iść dobrowolnie do szpitala.
„Szatan boi się ludzi radosnych.”
— Jan Bosko włoski duchowny katolicki, święty 1815–1888
XVI w. Paracelsus:
„Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną” (łac. Dosis facit venenum).
GŁOSY SŁYSZĄ OSOBY (TZW SMUTNE) ,
ZMARTWIONE
I NARZEKAJĄCE NA INNYCH.
Wyzdrowienie psychiatry Daniela Fishera znane jest z Youtube, abyło to mniej więcej tak:
– Weź się w garść i przestań narzekać.
– I głosów wtedy nie ma.
– Jeśli możesz, zacznij wtedy nowe życie, np w innym mieście (może wielu będzie nadal w-a-r-i-a-t-a-m-i, ale nie denerwuje ich już słyszenie głosów, kontynuować będą prostowanie mylnych przekonań na leku w umiarkowanej dawce.)
Pamiętam książkę, a przynajmniej jej recenzję. Facet miał 55 lat, całe życie słyszał głosy. I nagle pewnego dnia wziął się w garść, przestał martwić i narzekać. Głosy odeszły na zawsze.
BO SŁYSZENIE GŁOSÓW MAJĄ TYLKO OSOBY CZUJĄCE SIĘ SKRZYWDZONE (i OBCO NA TYM ŚWIECIE).
Asia słyszy głosy, ale nikt jej nie zaprowadził do lekarzy, bo nie była smutna, a grała fajną:
– ja czułam się wtedy okradziona, skrzywdzona i zmartwiona.
Asi głosy przychodziły całę życie, bo po kryjomu czułą się smutna, zmartwiona i narzekająca czyja to wina.

